• Wpisów: 72
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:49
  • Licznik odwiedzin: 8 057 / 1184 dni
 
supernowa23411
 
Wiesz, nie powinnaś się wciąż ukrywać. Leon pewnie tylko łapie na tym korzyść. - stwierdził Alex po usłyszeniu całej historii z opowiadania Violetty.
- Może masz rację. Nie chcę się załamać, ale to tak boli!
- Wpadłem na pewien pomysł. Może wzbudzisz w nim zazdrość, ale nie z Diego.
- Co proponujesz?- Violetta podniosła głowę.
- Możesz wybrać pewnego kandydata.- uśmiechnął się.
- A kogo proponujesz do tej roli?
- Siebie.
- Jesteś nienormalny!- rzuciła w niego poduszką.
- Nie lubię tego określenia. Wolę być nazywany szalony. Więc co, zgadzasz się?
Szatynka uśmiechnęła się chytrze..
- Trzeba obmyślić plan.

- Ludmiło, obiecywałaś, że dasz sobie spokój z wtrącaniem się w sprawy innych!- Fede i Ludmi siedzieli u niej w pokoju. Jak zawsze Ludmiła nie przestawała rozmawiać o innych osobach. Temat zboczył na tory Diego i Fran.
- Ale to jest poważna sprawa! Wyobrażasz sobie, że już nigdy nie zobaczę się z Fran?? To okropne!
- Może i tak, ale możesz ją przecież odwiedzić! Myślisz, że byłaby zadowolona gdyby wiedziała jak ją obgadujesz? - zdenerwował się chłopak.
- Nie, ale chcę wy myśleć jakieś wyjście z tej sytuacji a ty jak zwykle mi nie pomagasz!
- To, że wyjechała do Włoch nie oznacza oderwania od świata!
- Co? Jak to wyjechała?- w drzwiach mieszkania stanął Diego. Jego mina nie wróżyła nic dobrego.
- Wiesz, w sumie to nie wiem czy na pewno wyjechała. Miała taki zamiar, ale nie mam pojęcia kiedy.- wyjąkała Ludmiła. Ale Diego już wychodził.- Czekaj! Co masz zamiar zrobić?- Ale on jej już nie słyszał. Zatrzasnął drzwi i opuścił dom.
- Musimy coś zrobić!- Ludmiła wpadła w lekkie załamanie.
- To ich sprawa! Daj mi spokój! Nie będę wtrącał się w ludzkie życie! To jest...- przerwał, gdy usłyszał jakąś muzyczkę.
- Co to jest?- zdziwiła się blondynka.- Nie włączałam muzyki.
- Nie.- zdenerwował się Fede. - A co to jest?- odsunął zasłony balkonu a Ludmiła oniemiała z wrażenia.
- TOMAS!- krzyknęła, a ten uśmiechnął się grając na gitarze. Śpiewał piękną piosenkę. Poświęconą dla niej.
- Co teraz zrobisz?
- Nie wiem. - wyjąkała.
- Idź do niego i podziękuj mu. Ja wychodzę!- powiedział to i wyszedł z domu. Ludmiła ukryła twarz w dłoniach. Jednak zaraz się podniosła. Federico był na dworze! Czy coś zrobi Tomasowi? Pędząc po schodach natychmiast wybiegła z domu.

Diego bez zastanowienia podbiegł do domu Franceski. Bardzo się bał, że nie zdąży. Jednak musiał wszystko jej wytłumaczyć. W końcu była miłością jego życia. Gdy już trafił na miejsce stanął przy drzwiach. Zapukał, jeden raz, dwa razy... jednak nikt nie otwierał.
- Nikogo tu nie ma. Dwie godziny temu wyjechali.- Diego się przeraził, słysząc głos. Odwrócił się i dostrzegł starszą kobietę.
- Na jak długo? Może mi to pani wyjaśnić?
- Dziecko, sam musisz do tego dojść. To przez ciebie to wszystko się wydarzyło.- powiedziała to i odeszła. Chłopak nie wiedział, skąd staruszka wiedziała te wszystkie rzeczy, ale wolał się nad tym nie zastanawiać. Denerwował się, że przyszedł za późno. Że jej nie przeprosił, a ona mu nie wybaczyła. Nie mógł przyjąć do wiadomości, że może już nigdy jej nie zobaczyć. Zrobił jedyną rzecz która mu pozostała. Usiadł na schodkach prowadzących do jej mieszkania i gorzko zapłakał.


PRZEPRASZAM!
Znów długa nieobecność! Jesteście niesamowici, motywujecie mnie komami a ja się tak odpłacam! Ale uprzedzam: Rozdziały będą pojawiały się bardzo rzadko. Nie mam weny na notkę. Rozdział został napisany dawno, ale się bardzo śpieszę, więc nie pokomciam wam dziś. Jutro to zrobię obiecuje!!!!!!
Dziś bez pytań. Jeśli chcecie się mnie o coś zapytać o rozdziale, piszcie na priv. Żegnam!
violetta-105-580x326.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego